CELEBRITY
Tak wyglądały ostatnie dni Violetty Villas. Po wielu latach nieznane wieści wyszły na jaw
Violetta Villas przez lata była jedną z największych gwiazd polskiej sceny, ale jej życie zakończyło się w dramatycznych okolicznościach. Po śmierci diwy ujawniono szokujące szczegóły dotyczące jej stanu zdrowia, warunków, w jakich mieszkała oraz relacji z opiekunką. Do dziś emocje budzą wyniki śledztwa, słowa bliskich artystki i kulisy walki o jej majątek oraz pamięć o legendzie estrady.
Violetta Villas nie udźwignęła sławy
Violetta Villas, a właściwie Czesława Gospodarek, była artystką, którą zachwycali krytycy w Polsce, Francji i USA. Jej charakterystyczny wizerunek — burza blond włosów, mocny makijaż i spektakularne suknie — sprawił, że stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd estrady. Choć miała szansę na międzynarodową karierę, ostatecznie nie wykorzystała swojego potencjału.
Wiele osób próbowało później odpowiedzieć na pytanie, dlaczego życie gwiazdy potoczyło się tak dramatycznie. Mocne słowa padły w rozmowie Izy Michalewicz, współautorki biografii „Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia…”, z portalem Wirtualna Polska.
“Czesława Gospodarek nie udźwignęła sławy Violetty” — powiedziała Iza Michalewicz w rozmowie z Wirtualną Polską.
Ostatnie miesiące życia Villas owiane były tajemnicą. Artystka mieszkała w domu w Lewinie Kłodzkim, którym zajmowała się jej wieloletnia opiekunka i gosposia, Elżbieta Budzyńska. To właśnie ona 5 grudnia 2011 roku zadzwoniła po pogotowie. Gdy ratownicy przybyli na miejsce, ich relacje były wstrząsające.
“W pomieszczeniu było zimno i brudno, czuć było zapach moczu. Zmarła leżała w pozycji nienaturalnej na baczność. Była brudna” — napisał lekarz pogotowia, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.
Szybko pojawiły się kolejne niepokojące informacje. Opiekunka Villas miała ponad trzy promile alkoholu we krwi i nie mogła zostać przesłuchana przez policję. Sekcja zwłok wykazała, że gwiazda była skrajnie wyniszczona, odwodniona i od dłuższego czasu leżała w łóżku. Dodatkowo miała złamaną kość udową, odleżyny i liczne krwiaki. Śledczy wykluczyli zabójstwo, ale sprawa od początku budziła ogromne emocje.
