CELEBRITY
Potrącony przez pociąg Dominik w szczerym wyznaniu. “To była chęć pomocy”
Po prawie trzech miesiącach dramatycznej walki o życie 17-letni Dominik wrócił do domu. Chłopak, który na stacji w Woli Bierwieckiej bez wahania ruszył na pomoc kobiecie z wózkiem, zapłacił za swój gest straszliwą cenę. Został okrutnie okaleczony. Jego historia poruszyła tysiące Polaków. Mimo tragedii Dominik się nie poddał. Stał się symbolem odwagi, bezinteresownej pomocy i niezwykłej determinacji w walce o powrót do normalności. — Nie mogłem odmówić. Taka była chęć pomocy — wyznał nastolatek w rozmowie z TVN Uwaga.
Dominik po tygodniach spędzonych w szpitalu, gdzie walczył o życie jest już w domu.6
Zobacz zdjęcia
Dominik po tygodniach spędzonych w szpitalu, gdzie walczył o życie jest już w domu. Foto: Fakt.pl, podarujdobro.pl
Przypomnijmy, 14 lutego 2024 r. Dominik podróżował z mamą pociągiem z Radomia. Na stacji Wola Bierwiecka zobaczył kobietę z małym dzieckiem i wózkiem. Bez wahania ruszył z pomocą. Wyniósł wózek na peron, ale gdy próbował wrócić do pociągu, drzwi niespodziewanie się zamknęły, przytrzaskując mu rękę. W tej samej chwili pociąg ruszył, ciągnąc chłopaka przez kilkadziesiąt metrów. Był cały czas przytomny, a dramat rozgrywał się na oczach jego mamy.
Tragiczne skutki wypadku. Dominik cudem przeżył
W wyniku wypadku Dominik stracił obie nogi oraz palce prawej dłoni. Jego życie uratował przypadkowy świadek, który szybko zatamował krwotok prowizoryczną opaską. — Gdyby nie on, Dominik nie miałby szans na przeżycie — podkreślają lekarze.
Chłopak w stanie krytycznym trafił do szpitala w Radomiu, a później do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Przez miesiąc był w śpiączce farmakologicznej. — Każdy dzień to była jedna wielka niewiadoma — wspominają rodzice.
Moment wybudzenia był przełomowy. Jego rodzice wiedzieli, że ich modlitwy do Boga o życie ich syna zostały wysłuchane. Po rurce tracheostomijnej zostały jeszcze ślady. Choć nadal mówi głównie szeptem, nie traci nadziei: — Czuję, że głos wraca, ale to jeszcze długi proces — powiedział reporterom TVN Uwaga.
