CELEBRITY
Poranna konferencja szefa MSWiA. Przekazano kluczową wiadomość nt. płonącej Puszczy Solskiej
Pożar lasu w okolicach Józefowa w województwie lubelskim został opanowany i znajduje się pod pełną kontrolą służb – poinformowali przedstawiciele MSWiA oraz resortu klimatu. Podczas czwartkowej konferencji prasowej przekazano, że w akcji ratunkowej uczestniczyły setki strażaków wspieranych przez specjalistyczne lotnictwo. Obecnie trwa dogaszanie pogorzeliska, a sytuację ratunkową poprawiły pierwsze od wielu dni opady deszczu.
Skala zaangażowanych sił i środków
W trwającej od dwóch dni operacji wzięło udział ponad 600 osób, które walczyły o powstrzymanie ognia przed wejściem w głąb puszczy.
„W nocy wykonaliśmy ogromną pracę, pracowało 440 strażaków, a sumarycznie wszystkich osób zaangażowanych było ponad 600” – poinformował komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Komorowski.
Na miejsce skierowano 106 zastępów z całego kraju, w tym wyspecjalizowane moduły GFFF oraz kompanie logistyczne. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński ocenił, że sytuacja jest obecnie stabilna, choć wymaga czujności.
„Wydaje się, że dziś to zagrożenie jest naprawdę na minimalnym poziomie, choć cały czas podkreślam, że ta sytuacja może być dynamiczna” – zaznaczył szef MSWiA.
Kluczowe dla ochrony budynków mieszkalnych okazało się sprawne ustawienie linii obrony przez strażaków i leśników.
Kluczowe wsparcie z powietrza i pogoda
Walka z żywiołem była prowadzona na szeroką skalę przy użyciu samolotów gaśniczych i śmigłowców, które wykonały rekordową liczbę misji. Zgodnie z danymi przekazanymi przez straż pożarną, wykonano łącznie około 500 zrzutów, co przełożyło się na ponad 600 ton wody dostarczonej drogą powietrzną bezpośrednio nad ogniska pożaru.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podkreśliła znaczenie zmiany warunków atmosferycznych dla powodzenia akcji.
„Dostaliśmy to wsparcie, którego od wielu godzin, w zasadzie dwóch dni, potrzebowaliśmy najbardziej (…) czyli deszcz” – powiedziała minister.
Zaznaczyła jednak, że po fali suszy potrzeba znacznie więcej opadów, by trwale zredukować zagrożenie. Do monitorowania terenu wykorzystywany jest system FlyEye oraz drony termowizyjne, które pozwalają lokalizować miejsca o najwyższej temperaturze, niewidoczne dla ludzkiego oka.
